<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><rss xmlns:atom='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' version='2.0'><channel><atom:id>tag:blogger.com,1999:blog-32945108</atom:id><lastBuildDate>Tue, 13 Oct 2009 05:17:30 +0000</lastBuildDate><title>Kotarbiński is blogging :)</title><description>Ni smieszno, ni straszno czyli ze sztambucha marketera</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/</link><managingEditor>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</managingEditor><generator>Blogger</generator><openSearch:totalResults>86</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>25</openSearch:itemsPerPage><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-2965562199852011320</guid><pubDate>Mon, 07 Apr 2008 13:33:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-04-07T15:34:50.489+02:00</atom:updated><title></title><description>&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;"W Paryżu do ochrony znicza olimpijskiego zostało zmobilizowanych trzy tysiące policjantów."&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;http://wiadomosci.onet.pl/1725008,11,item.html&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;O jakich wartościach mamy jeszcze mówić, skoro najważniejsze symbole ulegają degradacji ? Symbol pokoju, pojednania, radości - przewożony jest pod zbrojną eskortą. Równie dobrze można wozić w klatce gołąbka pokoju (sic!). &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Parafrazując Norwida - "Ogień sięgnął bruku" ? .... &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-2965562199852011320?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2008/04/w-paryu-do-ochrony-znicza-olimpijskiego.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-7885676097165190190</guid><pubDate>Sat, 15 Mar 2008 06:44:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-03-15T07:44:45.628+01:00</atom:updated><title></title><description>&lt;a href="mhtml:%7BE06B42DA-35F2-4791-BE99-C109B4817AB0%7Dmid://00000001/!x-usc:http://pl.youtube.com/watch?v=w0ffwDYo00Q"&gt;http://pl.youtube.com/watch?v=w0ffwDYo00Q&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-7885676097165190190?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2008/03/httppl.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-4908263473936978860</guid><pubDate>Sat, 15 Mar 2008 06:39:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-03-15T07:44:19.573+01:00</atom:updated><title>Ludowa mądrość alkoholika</title><description>Czytałem gdzieś o ludowej mądrości życiowej alkoholika. Siedządzego nad ostatnią flaszką płynu przypominającego pozostałości spirytusowe i prawiącego nad ułomnościami życia, niczym Seneka. Wczoraj administrator budynku nakarmił mnie życiową mądrością w kontekście developera, który po wybudowaniu budynku, przestał się nim interesować. "Od momentu przekazania - mieszkańcy stali się centrum kosztowym" - brzmiała owa mądrość.  Ewidentny przykład zasady "Mamy Cię!".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-4908263473936978860?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2008/03/ludowa-mdro-alkoholika.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-7391761251986738469</guid><pubDate>Tue, 11 Mar 2008 12:34:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-03-11T13:37:27.297+01:00</atom:updated><title>Ten straszny NetArt</title><description>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dawno.. dawno temu, za gorami za lasami - pracowalem dobre 2 tygodnie nad serwisem www. Korzystalem z serwerow NetArtu, w ramach wersji demo. Kiedy minal dwutygodniowy okres probny - dokonalem niezbednej platnosci. Ale niestety ... doszla ona do firmy juz po terminie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy probowalem ostatkiem dobrej woli - rozmawiac z konsultantami tej firmy, spotkalem sie ze zjawiskiem klasycznego "tumiwisizmu pospolitego". Uzyskalem odpowiedz, ze dane sa z serwerow kasowane na amen i koniec kropka - "Roma locuta - causa finita ...." &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moja dwutygodniowa prace trafilo to co zawsze trafia w takich sytuacjach. Coz, musialem wykonac ja ponownie. Jednak duch tumiwisizmu nadal wisial nad moimi relacjami z NetArt. Dal znac o sobie po raz kolejny, gdy rejestrowalem domene www.blueoceanstrategy.pl. Popelnilem literowke - zamiast "blueocean" napisalem "bluocean". Zaplacilem karta kredytowa - traksakcja weszla, przyszlo potwierdzenie. Zgodnie z Prawami Murphego - najczesciej wtedy widac popelnione bledy ... Ponownie NetArt odpowiedzial mi, ze "nic nie mozna zrobic". Gdybym NIE PLACIL karta kredytowa, moglbym naprawic ten blad, a tak ... zaplacilem za nadgorliwosc. Nie moglem oprzeć się wrażeniu, że również tutaj funkcjonuje zasada "Mamy Cię!" ("mamy Twoją kase - Kliencie i Twoje problemy nas już nie interesują ...). &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od tej pory swiadomie i z premedytacja lekceważę konsultantów o oferty firmy NetArt. Z racji mojej aktywnosci, próbują mnie adorować dość często. Zmakdonaldyzowana machina sprzedaży firmy, automatyzuje oferty, a ja czekam - kiedy KTOKOLWIEK zaproponuje niezadowolonemu klientowi COKOLWIEK czytaj ... czy ktoś ZAWALCZY o moje pieniądze. Ostatecznie ... mam u nich zaparkowanych 12 domen ...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-7391761251986738469?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2008/03/ten-straszny-netart.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-5938349582438139700</guid><pubDate>Fri, 01 Feb 2008 08:26:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-02-01T09:31:48.026+01:00</atom:updated><title>Martwa ustawa  ?:)</title><description>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_S0Oi-2eXau0/R6LY6jfcfdI/AAAAAAAAAR0/ug299aWLAs0/s1600-h/toshiba+promocja.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_S0Oi-2eXau0/R6LY6jfcfdI/AAAAAAAAAR0/ug299aWLAs0/s200/toshiba+promocja.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5161926623391153618" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;"przyłapywani" - tak można by określać firmy, które sa przyłapywane na niedbałościach - tworzących problemy. Ktos zapomniał wyłaczyć banera w odpowiednim czasie i ...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;"&gt; Szanowni Panstwo&lt;br /&gt;&gt; w dniu dzisiejszym, chcialem dokonac zakupu  promowanego przez Panstwa&lt;br /&gt;&gt; laptopa Toshiby, ktorego banner znajduje sie  na Multipasazu pod adresem&lt;br /&gt;&gt; &lt;a href="http://www.multipasaz.pl/8655_Toshiba/"&gt;http://www.multipasaz.pl/8655_Toshiba/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&gt;  Przesylam w zalaczeniu zrzut ekranowy banera.&lt;br /&gt;&gt; W przekazanej informacji,  uwidaczniane sa parametry promowanego laptopa&lt;br /&gt;&gt; oraz informacja  'Tylko w tym miesiacu" (rozumiany jako 31 stycznia 2008r. do&lt;br /&gt;&gt; godz.  00:00). Brak informacji nt. innych ograniczen promocji ( ilosciowej,&lt;br /&gt;&gt;  cenowej, terytorialnej ect.)&lt;br /&gt;&gt; Niestety - nie mialem moznosci skorzystania  dzis po poludniu i wieczorem z&lt;br /&gt;&gt; ww. oferty i zamowienia laptopa, ze  wzgledu na problemy techniczne z&lt;br /&gt;&gt; Panstwa strony (wedlug  informacji od p. XXX  - konsultanta&lt;br /&gt;&gt; Multipasazu). Po  otrzymaniu wyjasnien o godz. 20:30  - przekazano mi  informacje, ze&lt;br /&gt;&gt;  promocja zostala zakonczona, ale jeszcze nie zostal zdjety baner ze  strony&lt;br /&gt;&gt; Multipasazu.&lt;br /&gt;&gt;&lt;br /&gt;&gt; Zgodnie z ustawa z dnia 23 sierpnia  2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym&lt;br /&gt;&gt; praktykom rynkowym (Dziennik  Ustaw z 2007 r. Nr 171 poz. 1206) - tego typu&lt;br /&gt;&gt; sytuacja jest niezgodna  przeze wszystkim z Art. 5, 6 i 7 ww. ustawy.&lt;br /&gt;&gt;&lt;br /&gt;&gt; Zgodnie z Rozdz. 3  art. 12 ww. ustawy, chcialbym uzyskac od Panstwa&lt;br /&gt;&gt; mozliwosc:&lt;br /&gt;&gt; -  zapoznania sie ze szczegolami technicznymi promowanego laptopa marki&lt;br /&gt;&gt;  Toshiba, o ktorym mowa w niniejszym pismie&lt;br /&gt;&gt; - mozliwosci dokonania  zakupu, zgodnie z warunkami ww. promocji - w&lt;br /&gt;&gt; przypadku akceptacji  specyfikacji technicznej.&lt;br /&gt;&gt;&lt;br /&gt;&gt; Informuje, ze w przypadku realizacji  powyzszych oczekiwan - nie zostana&lt;br /&gt;&gt; podjete w tym zakresie dodatkowe  srodki prawne."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brzmi jak szantaż ? Być może, ale dlaczego legitymizować naciąganie Klienta ?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-5938349582438139700?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2008/02/martwa-ustawa.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_S0Oi-2eXau0/R6LY6jfcfdI/AAAAAAAAAR0/ug299aWLAs0/s72-c/toshiba+promocja.jpg' height='72' width='72'/></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-7886728077888916260</guid><pubDate>Fri, 18 Jan 2008 11:35:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-01-18T12:35:51.008+01:00</atom:updated><title>"Esfik" czyli Efektowny Strzał Focha Klienta</title><description>Esfik trzeba by na procedure rozpisac :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wlasnie sprawdzilem wszystkie swoje banki :))))&lt;br /&gt;Cale 3 sztuki :) NIE MAM  zadnych mozliwosci na zmiane systemu Visa na&lt;br /&gt;Mastercard. Koniec kropka :))  To bank za mnie decyduje - w jakim systemie&lt;br /&gt;mam operowac. Kiedys byly banki  oferujace karty w wybranym przez siebie&lt;br /&gt;systemie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zwiazku z tym -  nie mam mozliwosci zrobienia show pod tytulem "Efektowne&lt;br /&gt;Strzelenie Focha  Klienta" :))) i bezkolizyjnej zamiany jednego systemu kart&lt;br /&gt;na innych. Stad  postawa szefowej Visa Europe nie dziwi ... Komunikacja&lt;br /&gt;korporacyjna w stylu  " Mamy was klienci bankow w glebokim powazaniu.&lt;br /&gt;Zalatwiajcie sobie to z  bankami. Naszej pozycji i tak to nie zagraza".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chodzi o to ze  CHCIALBYM zmienic system. Chcialbym MIEC MOZLIWOSC&lt;br /&gt;dokonania takiej  zmiany.&lt;br /&gt;Klienci wsciekaja sie przede wszystkim na banki - gdzie slysza "to  nie my -&lt;br /&gt;to VISA" :))))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-7886728077888916260?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2008/01/esfik-czyli-efektowny-strza-focha.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-4480121275204236762</guid><pubDate>Fri, 18 Jan 2008 08:09:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-01-18T11:33:21.321+01:00</atom:updated><title></title><description>&lt;table border="0" cellpadding="0" cellspacing="0" width="100%"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;&lt;td class="a6b" valign="top"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Kulisy wielkiej awarii, Visa chowa głowę w piasek&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;&lt;td class="a0"&gt;&lt;span style="color: rgb(153, 153, 153);font-size:85%;" &gt;(PAP, pb/18.01.2008, godz. 06:19)&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;&lt;td&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;img src="http://banki.onet.pl/0" height="10" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;&lt;td class="a2"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;b&gt;"Dziennik" ustalił kulisy wielkiej awarii, przez którą tysiącom klientów banków pieniądze wyparowały z kont.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Według gazety, system rozliczeniowy zepsuł się w podlondyńskim centrum informatycznym Visy, największej na świecie organizacji płatniczej. Tyle że Visa nie powiadomiła o tym większości polskich banków, te o kłopotach dowiedziały się od klientów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Visa oficjalnie poinformowała o awarii dopiero we wtorek wieczorem, i to na swoich wewnętrznych stronach internetowych. Polskie banki - PKO BP, mBank i MultiBank - nie dostały żadnego sygnału alarmowego od Visy. Podobnie BZ WBK, który sam wpadł na trop błędów w rozliczeniach transakcji. Telefonu z ostrzeżeniem doczekał się natomiast ING Bank Śląski. Ale to wyjątek, bo z reguły centrala Visy w czasie największego natężenia kryzysu milczała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Małgorzata O'Shaughnessy, dyrektor generalna Visa Europe w Polsce, uważa, że wszystko jest w porządku. "Nie będę za pośrednictwem »Dziennika« uczyć banki, jak komunikować się z Visą. Co więcej - Visa nie ma zamiaru pokrywać strat klientów, jakie spowodowała awaria. Z tym muszą uporać się same banki" - dodaje.&lt;br /&gt;------------&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;Wysluchalem dzisiaj w radiu (bodajze "Zet") wypowiedzi szefowej VISA w  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;Polsce w kontekscie ostatnich problemow.&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt; Zdaje sie, ze VISA ma blade  pojecie o spolecznej odpowiedzialnosci biznesu, &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;jaki prowadza. Przynajmniej  w Polsce. Wypowiedz mozna bylo odczytac :&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;- w zasadzie nic takiego sie nie  stalo&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;- problem dotyczy jakiegos niewaznego ulamka klientow (bodajze 1000  osob &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;przy kilkunastu milionach uzytkownikow systemu)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;- firma nie poczuwa  sie do zrekompensowania klientom ich problemow&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;- w zasadzie to chodzilo o  jakies drobne kwoty ( czytaj: i po co ten caly &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;halas?)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;Klasyczne  wypowiedzi nieomalze  monopolisty :) Suchy komunikat VISA Europe.&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt; KK - czyli  korporacyjna klasyka.&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt; Martw sie Kowalski, martw ... Jak na koniec  miesiaca zostalo Ci 500 zl. na &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;koncie - wyplaciles 100, a zaksiegowalo 500  :)&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt; Kiedys wroci :)))&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt; Empatia zerowa&lt;br /&gt;---&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kamil Niemira z grupy internetPR.pl napisał(a):&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;   Nie chce mi sie  wierzyc w taka  wpadke tej Pani, ktora "od zawsze"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;   kieruja polska VISA. I  zawsze z szacunkiem patrzylem na doskonaly&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;   wizerunek firmy, ktory udawalo  sie jej (zespolowi?, agencji PR?)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;   budowac w Polsce.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;   No ale moze  rzeczywiscie jej sie cos pokickalo i palnela cos rownie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;   "milego" dla  klientow. No, ale zaplaci za to. I to bardzo.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;   Z drugiej strony znajac PR  korporacyjny nie zdzwilbym sie, gdyby&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;   realizowala po prostu scisle  zalecenia centrali, ktora w przypadku&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;   takich kryzysow miedzynarodowych  wysyla podobny komuniukat na&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;   wszystkich rynkach, ktorych on dotyczy. O tym  sie dowiemy dopiero za&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;   kilka tygodni, jak ta historia zostanie dokladnie  opisana w mediach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;   Jesli by tak bylo, to swiadczy to tylko zle o centrali.  A postepowanie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;   tej Pani scisle wedlug wytycznych w sytuacji, gdy golym  okiem widac,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;   ze nie sa one prawidlowe ocenia jej szefowie. Obecni i byc  moze kiedys&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;   - przyszli.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;   A ze problem jest gigantyczny wystarczy  sobie uswiadomic patrzac nie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;   na liczbe rzeczywiscie poszkodowanych  klientow, ale na liczbe&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;   zaniepokojonych klientow, ktorzy musieli w bankach  sprawdzac swoje&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;   saldo. Jak np. ja. I moi bliscy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;--------&lt;br /&gt;&lt;div style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Stare przyslowie rzymskie mowi :)))&lt;/div&gt; &lt;div style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;"Zagrozenie moze byc fikcyjne - strach jest PRAWDZIWY". &lt;/div&gt; &lt;div style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;Moim zdaniem kazdy boss od PR w firmach o szczegolnej odpowiedzialnosci  spolecznej (banki, ubezpieczyciele, producenci aut, farmaceutykow a moze i nawet  prezerwatyw .... :))) - powinni sobie je powiesic obok tabliczki "Zyski -  glupcze" .&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--   onet('adsGet1','main2-box') //--&gt;&lt;/script&gt;&lt;script type="text/javascript"&gt;&lt;!--   onet('adsGet2') //--&gt;&lt;/script&gt;&lt;!-- /czat-stream/ --&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-4480121275204236762?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2008/01/kulisy-wielkiej-awarii-visa-chowa-gow-w.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-7292340098557695975</guid><pubDate>Tue, 15 Jan 2008 14:45:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-01-15T15:46:00.161+01:00</atom:updated><title>Kilka virali do kolekcji [3]</title><description>&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/yWf0bD3_5-4&amp;rel=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/yWf0bD3_5-4&amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-7292340098557695975?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2008/01/kilka-virali-do-kolekcji-3.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-253795877426628851</guid><pubDate>Tue, 15 Jan 2008 14:45:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-01-15T15:45:39.229+01:00</atom:updated><title>Kilka virali do kolekcji [2]</title><description>&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/xR360Y8O9VQ&amp;rel=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/xR360Y8O9VQ&amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-253795877426628851?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2008/01/kilka-virali-do-kolekcji-2.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-5062778967578100703</guid><pubDate>Tue, 15 Jan 2008 14:44:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-01-15T15:45:08.443+01:00</atom:updated><title>Kilka virali do kolekcji</title><description>&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/MgPtAwHbP54&amp;rel=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/MgPtAwHbP54&amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-5062778967578100703?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2008/01/kilka-virali-do-kolekcji.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-4707555093921928463</guid><pubDate>Mon, 14 Jan 2008 12:24:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-01-14T13:26:56.133+01:00</atom:updated><title></title><description>&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/mJ3HR7oH6V8&amp;rel=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/mJ3HR7oH6V8&amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-4707555093921928463?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2008/01/blog-post.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-4951866372184916215</guid><pubDate>Wed, 09 Jan 2008 13:43:00 +0000</pubDate><atom:updated>2008-01-09T14:43:53.347+01:00</atom:updated><title>Komunikat serwera</title><description>&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_S0Oi-2eXau0/R4TPmSh8fzI/AAAAAAAAARU/IopBCeOz0PU/s1600-h/Nowy+obraz+(77)-733348.jpg"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/_S0Oi-2eXau0/R4TPmSh8fzI/AAAAAAAAARU/IopBCeOz0PU/s320/Nowy+obraz+(77)-733348.jpg"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5153472130334883634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;czyli jak rozladowac napiecie :)&lt;br&gt;Goldenline&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-4951866372184916215?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2008/01/komunikat-serwera.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_S0Oi-2eXau0/R4TPmSh8fzI/AAAAAAAAARU/IopBCeOz0PU/s72-c/Nowy+obraz+(77)-733348.jpg' height='72' width='72'/></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-6232690099574254767</guid><pubDate>Wed, 19 Dec 2007 08:05:00 +0000</pubDate><atom:updated>2007-12-19T09:04:55.234+01:00</atom:updated><title></title><description>Siedemdziesiąt procent zabawek produkowanych na świecie powstaje w prowincji &lt;br&gt;Guangdong. Niemal wszystkie wytwarzane są na zlecenie innych firm, kt&amp;#243;rym &lt;br&gt;Chińczycy oferują wyjątkowo korzystne warunki cenowe. Tania produkcja odbywa &lt;br&gt;się jednak kosztem płac pracownik&amp;#243;w i warunk&amp;#243;w pracy. W bloku sypialnym Lee &lt;br&gt;Der robotnicy mieszkali w czternastoosobowych pokojach, spali na piętrowych &lt;br&gt;ł&amp;#243;żkach. (...)&lt;p&gt;Rosnący łańcuch wykonawc&amp;#243;w i podwykonawc&amp;#243;w uczestniczących w chińskim boomie &lt;br&gt;gospodarczym niepokoi zachodnich producent&amp;#243;w. Pasmo nieszczęść, jakie w tym &lt;br&gt;roku dotknęły chińskich producent&amp;#243;w, zaczęło się od pokarmu dla zwierząt. &lt;br&gt;Szkodliwa substancja chemiczna będąca składnikiem karmy stała się przyczyną &lt;br&gt;serii zgon&amp;#243;w ps&amp;#243;w w Stanach Zjednoczonych. Potem przyszła kolej na zabawki. &lt;br&gt;Z powodu ołowiu znajdującego się w farbie wycofano ze sprzedaży zestawy z &lt;br&gt;lokomotywą Tomkiem.&lt;p&gt;Chińskie władze twierdzą, że tamtejsi producenci są oczerniani przez Zach&amp;#243;d, &lt;br&gt;ponieważ Europa i Ameryka nie mogą pogodzić się z deficytem w handlu z ich &lt;br&gt;krajem. Pomiędzy chińskim rządem a zachodnimi politykami wybuchła wojna na &lt;br&gt;słowa. Mimo to tutejsi urzędnicy przyznają, że niekt&amp;#243;rzy inspektorzy nie &lt;br&gt;potrafią nadążyć za tempem i skalą zmian. Trudno jest im wytłumaczyć, że &lt;br&gt;zachodnie firmy bardzo poważnie podchodzą do kwestii bezpieczeństwa. O ile &lt;br&gt;jednak w Europie i Ameryce nie zanotowano przypadk&amp;#243;w zaburzeń zdrowotnych &lt;br&gt;będących następstwem kontaktu ze szkodliwymi zabawkami, w Chinach na skutek &lt;br&gt;zanieczyszczeń i braku czystej wody dzieci przyjmują każdego dnia wysokie &lt;br&gt;dawki ciężkich metali.&lt;p&gt;&lt;p&gt;Daily Telegraf&lt;br&gt;Tanie, ale trujące&lt;br&gt; 16.12.2007 Richard Spencer&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-6232690099574254767?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2007/12/siedemdziesit-procent-zabawek.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-2708891662504882714</guid><pubDate>Fri, 14 Dec 2007 11:14:00 +0000</pubDate><atom:updated>2007-12-14T12:22:31.913+01:00</atom:updated><title>Kler PL</title><description>&lt;a href="http://www.kler.pl/"&gt;www.kler.pl&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Firmę założyłem wiosną 1973 roku. Wówczas pracowały ze mną jeszcze dwie osoby. Mojemu mistrzowi i nauczycielowi - poza fachową    wiedzą i doświadczeniem - zawdzięczam zamiłowanie do dbałości o jakość produktu i zadowolenie klienta. Udało się mu wpoić we mnie przekonanie, że nie wolno stać w miejscu. Zawsze należy szukać ciekawych i lepszych rozwiązań. Kiedy rozpoczynałem swoją działalność nawet nie marzyłem o tym, że firma osiągnie taki poziom rozwoju. Teraz wiem, że poważne traktowanie klienta i pracowników, prowadzi nie tylko do zadowolenia wszystkich stron, ale pozwala uzyskać zamierzony efekt i cel. Naszym celem od początku do końca była i jest jakość, funkcjonalność i zadowolenie klienta, który jest dla nas najważniejszy."&lt;/span&gt;&lt;p style="font-weight: bold;"&gt;Idea&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Piotr Kler związany jest z meblarstwem od wczesnej młodości i zawsze&lt;br /&gt;wierzył, że w tej branży najważniejsza jest jakość. Nauczył się tego jeszcze jako adept w zakładzie tapicerskim, gdzie pobierał nauki. Stała troska o jakość oraz zadowolenie Klienta zaowocowały, gdy otworzył własną firmę.&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;"Firmę założyłem w 1973 roku. Cały mój kapitał składał się z własnych rąk i  głowy pełnej pomysłów. To mojemu mistrzowi i nauczycielowi zawdzięczam jednak klucz do sukcesu: zamiłowanie do dbałości o jakość i zadowolenie Klienta".&lt;/p&gt;&lt;p&gt;W salonach Kler Klienci nie wybierają mebli, lecz projektują je specjalnie dla siebie - odpowiednio do indywidualnych potrzeb, upodobań, przyzwyczajeń, gustów, czy też koncepcji aranżacyjnych.&lt;/p&gt;&lt;p style="font-style: italic;"&gt;"Każdy mebel podpisuję własnym nazwiskiem. To zobowiązuje. Ale to nie ja jestem jego jedynym autorem. Od lat bowiem mogą Państwo współtworzyć z nami swoje meble, wybierając ich kolor, rodzaj obicia czy kształt, dopasowany do Państwa wnętrza".&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-2708891662504882714?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2007/12/kler-pl.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-2313901998715700457</guid><pubDate>Fri, 14 Dec 2007 11:01:00 +0000</pubDate><atom:updated>2007-12-14T12:24:54.079+01:00</atom:updated><title>W Anglii pachnie "Tuskiem"</title><description>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_S0Oi-2eXau0/R2Jn-2z15sI/AAAAAAAAARM/DWzTv1dLfmM/s1600-h/FireFly_resize.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_S0Oi-2eXau0/R2Jn-2z15sI/AAAAAAAAARM/DWzTv1dLfmM/s200/FireFly_resize.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5143788053973034690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Arial;font-size:85%;"&gt;&lt;img style="width: 150px; height: 182px;" alt="" src="cid:01ac01c83e40$bcb49740$196cbe51@JACEKLAPTOP" align="left" border="0" hspace="0" /&gt;Ciekawostki Onet&lt;/span&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:Arial;font-size:85%;"&gt;14-12-2007 tvn24.pl, Pog /10:01&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Arial;font-size:85%;"&gt;Podobno  niesamowity, gustowny, o pięknym zapachu, który ma zwalać z nóg wszystkie  kobiety. "Tusk"! Anglicy już niedługo będą szaleć na jego punkcie. Każdy będzie  chciał pachnieć jak "Tusk", każdy będzie chciał mieć "Tuska" na własność,  otaczać się subtelnym zapachem "Tuska". I to za zaledwie 69 pensów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Arial;font-size:85%;"&gt;O co  chodzi? O dezodorant o nazwie "Tusk". Za prawie funta każdy obywatel Wielkiej  Brytanii może go kupić, czyli czarny, przypominający gaz pieprzowy dezodorant  firmy "Firefly" (Świetlik). Takiego odkrycia dokonał internauta z Newcastle Upon  Tyne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Arial;font-size:85%;"&gt;Dezodorant ładnie pachnie, a informacja o nim musiał pójść szeroko w  świat gdyż coraz szybciej znika ze sklepowych półek. Tak więc Polacy będący na  emigracji muszą się śpieszyć jeśli chcą pachnieć "Tuskiem". W przeciwnym wypadku  pozostaną im tylko "zwykłe" dezodoranty.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-2313901998715700457?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2007/12/w-anglii-pachnie-tuskiem.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_S0Oi-2eXau0/R2Jn-2z15sI/AAAAAAAAARM/DWzTv1dLfmM/s72-c/FireFly_resize.jpg' height='72' width='72'/></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-2525288718414713461</guid><pubDate>Thu, 13 Dec 2007 19:12:00 +0000</pubDate><atom:updated>2007-12-13T20:12:36.215+01:00</atom:updated><title>Przed Świętami :)</title><description>Tekst z dzisiejszego Leroy Merlin &amp;quot; osoba, ktora wlaczyla kilka tysiecy &lt;br&gt;stron kopiowania na firmowej kserokopiarce, proszona jest o bardzo pilny &lt;br&gt;kontakt z recepcja&amp;quot;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-2525288718414713461?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2007/12/przed-witami.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-6341889494181608265</guid><pubDate>Thu, 13 Dec 2007 10:55:00 +0000</pubDate><atom:updated>2007-12-13T12:23:05.739+01:00</atom:updated><title>Zaburzenia rzeczywistości</title><description>Dziś człowiek może mieć poważne zaburzenia w racjonalnym odbiorze &lt;br&gt;rzeczywistości. Kiedy widzimy zbiegowisko na ulicy - nie jesteśmy w stanie &lt;br&gt;na pierwszy rzut oka określić, czy to wypadek, czy też kolejna promocja &lt;br&gt;...:))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-6341889494181608265?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2007/12/zaburzenia-rzeczywistoci.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-2164920596735969295</guid><pubDate>Thu, 13 Dec 2007 10:45:00 +0000</pubDate><atom:updated>2007-12-13T12:23:05.344+01:00</atom:updated><title>Klienci</title><description>Dobrych 10 lat temu, opowiadano mi jakie są r&amp;#243;żnice pomiędzy polskim, a &lt;br&gt;niemieckim klientem. Polski klient, zrzucając karton mleka, natychmiast jest &lt;br&gt;opierdzielany przez sprzedawczynię, dostaje szmatę do ręki, ma sprzątnąć do &lt;br&gt;czysta i niezwłocznie za to mleko zapłacić. Ostatecznie można trafić na &lt;br&gt;gablotkę (&amp;quot;Co mi zrobisz jak mnie złapiesz&amp;quot;). Klient niemiecki w identycznej &lt;br&gt;sytuacji, zaczyna się awanturować, o umiejscowienie kartonu mleka w miejscu, &lt;br&gt;zagrażającym jego bezpieczeństwu i domagający się odszkodowania za &lt;br&gt;ewentualnie poplamione ubranie.&lt;br&gt;Parafrazując słynne (nie dotyczące rolnik&amp;#243;w !) zdanie &amp;quot;chłop ze wsi wyjść &lt;br&gt;może, wieś z chłopa  - nigdy&amp;quot;, można spr&amp;#243;bować napisać &amp;quot; Polak może wyjść z &lt;br&gt;socjalizmu, socjalizm z Polaka - nigdy&amp;quot; :)))&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-2164920596735969295?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2007/12/klienci.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-8180221077771508358</guid><pubDate>Wed, 12 Dec 2007 20:04:00 +0000</pubDate><atom:updated>2007-12-12T21:04:40.094+01:00</atom:updated><title>Bez usprawiedliwienia</title><description>Nie istnieje usprawiedliwienie, dla cynizmu, arogancji, chamstwa, czy &lt;br&gt;lekceważenia sprzedawcy. Awanturujący się klient, porusza się po wąskiej &lt;br&gt;kładce zastrzeżeń do problemu i zastrzeżeń do sprzedawcy. Klient, urągający &lt;br&gt;sytuacji, kt&amp;#243;rego ponoszą nerwy - powinien spotkać się ze spokojem, pokorą i &lt;br&gt;odpowiednim przygotowaniem handlowca. Szczeg&amp;#243;lnie w kwestii psychiki. Klient &lt;br&gt;nie urąga TEMU handlowcowi, ale sytuacji, zajściu, zdarzeniu. Ktoś m&amp;#243;wił o &lt;br&gt;prof. Relidze, że w czasie operacji klnie jak szewc. Ale zawsze na &lt;br&gt;zdarzenie, przedmiot (zerwaną nić chirurgiczną) - nigdy na ludzi.&lt;p&gt;Arogancki kierowca w supermarkecie budowlanym. Rozliczający się z marketem - &lt;br&gt;jako oddzielna firma. Ale r&amp;#243;wnocześnie jeżdzący na zlecenie klient&amp;#243;w. &lt;br&gt;Sprawiający wrażenie, że mu nie zależy. To TY kliencie, masz okazać JAK &lt;br&gt;bardzo Ci na nim zależy. Kierowca rozjezdza walcem mozolnie wypracowywany &lt;br&gt;brand marketu. Na dodatek - nie bedac jego pracownikiem. Konkluzja ? &lt;br&gt;Zaangazowac outsourcing 10 dodatkowych kierowc&amp;#243;w. Wywiesić tablicę ogłoszeń &lt;br&gt;z kilkunastoma telefonami do wsp&amp;#243;łpracujących z marketem kierowc&amp;#243;w. Nic tak &lt;br&gt;firmy nie rozkręca jak rosnąca konkurencja.  Ale &amp;quot;Pan Szofer&amp;quot; to arogant &lt;br&gt;nieświadomy. Najgorsi są ... ci świadomi.&lt;p&gt;Inny market. Sprzedawca z pełną świadomością jest cyniczny, chamski, &lt;br&gt;arogancki i jawnie okazuje lekceważenie wobec klienta. Klient według niego, &lt;br&gt;jest motłochem, ludzką masą, kt&amp;#243;ra przeszkadza w pracy (na czym polegającej &lt;br&gt;? ). Bezimiennym, głupim, zawracającym wiecznie dupę, poszukującym &lt;br&gt;odpowiedzi na głupie pytania. Wspomniane cechy dystryminują takiego &lt;br&gt;osobnika, jako sprzedawcę czegokolwiek. Niestety, często bywa tak, że &lt;br&gt;zgodnie z Syndromem Durowa (vide: Suworow, Żołnierze Wolności) - osobnik &lt;br&gt;bywa wykopywany na wyższe stanowiska. Kiedy dorwie się do władzy i zacznie &lt;br&gt;decydować o standardach - wspomniane cechy zaczną obowiązywać w całej &lt;br&gt;firmie.&lt;p&gt;Jaki szef - taka firma. Proste aż do b&amp;#243;lu ...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-8180221077771508358?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2007/12/bez-usprawiedliwienia.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-8072243053819585631</guid><pubDate>Mon, 10 Dec 2007 00:17:00 +0000</pubDate><atom:updated>2007-12-10T01:17:33.433+01:00</atom:updated><title>Gazeta Bankowa/07.12.2007,</title><description>List do redakcji&lt;p&gt;Nie tylko Pekao przysporzyło jednak frustracji swoim klientom. Fuzja dała &lt;br&gt;się we znaki r&amp;#243;wnież pracownikom BPH. Aleksandra Wysocka, klientka BPH, &lt;br&gt;chciała zachować sw&amp;#243;j rachunek właśnie w BPH. Do oddziału banku udała się na &lt;br&gt;dwa dni przed upływem terminu składania deklaracji, czyli 28 listopada. Tak &lt;br&gt;opisuje tę wizytę:&lt;p&gt;- W jednym z krakowskich oddział&amp;#243;w tego banku pracownik odm&amp;#243;wił mi przyjęcia &lt;br&gt;wniosku o zachowanie konta w BPH. Chciałam złożyć wniosek, ponieważ oddział, &lt;br&gt;w kt&amp;#243;rym zakładałam kiedyś konto, po fuzji będzie należał do Pekao. &lt;br&gt;Pracownik banku odm&amp;#243;wił mi przyjęcia dokumentu, ponieważ jego zdaniem było &lt;br&gt;już za p&amp;#243;źno na złożenie go w innym niż macierzysty oddział. &amp;quot;Nie zdążymy go &lt;br&gt;na czas przesłać&amp;quot; - tak odpowiedziała mi pani pracująca w banku. I tu ciąg &lt;br&gt;dalszy: &amp;quot;więc musi pani pojechać do swojego oddziału&amp;quot; (nadmienię, że jest on &lt;br&gt;w innej miejscowości, oddalonej o 30 km od Krakowa). Gdy wyraziłam swe &lt;br&gt;zdziwienie, że przecież są faksy i mejle, odpowiedź brzmiała &amp;quot;nie mamy &lt;br&gt;pewności, że faks nie zaginie, a mejl nie zostanie odczytany&amp;quot;. I tak oto &lt;br&gt;bardzo chcąc zostać klientem banku, kt&amp;#243;ry ma być jednak w mniejszości po &lt;br&gt;fuzji, nie mogłam tego zrobić. Jestem tym faktem oburzona - w takim samym &lt;br&gt;natężeniu poziomem obsługi klienta jak i działalnością banku, kt&amp;#243;ry jest &lt;br&gt;dużą instytucją finansową, działającą w skali kraju. Bank opiera się w &lt;br&gt;obsłudze kont klienta na klasycznej poczcie, a nie na nowoczesnych formach &lt;br&gt;dostarczania informacji. Dodam, że nie jest to pierwsza tego typu wpadka &lt;br&gt;banku w stosunku do mnie. W tej sytuacji być może znalazło się więcej os&amp;#243;b. &lt;br&gt;Nie zdziwi mnie więc jeśli BPH utraci wielu klient&amp;#243;w - nie tylko jak widać z &lt;br&gt;powodu fuzji, lecz z powodu własnych działań, a raczej ich braku.&lt;p&gt;MAŁGORZATA ALICJA DUDEK&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-8072243053819585631?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2007/12/gazeta-bankowa07122007.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-4724559013636740232</guid><pubDate>Sun, 09 Dec 2007 23:41:00 +0000</pubDate><atom:updated>2007-12-10T00:41:43.067+01:00</atom:updated><title>cytatowo</title><description>&amp;quot;Polska dzieli się na dwie grupy; pierwsza, kt&amp;#243;ra ma dekoder TV Trwam, i &lt;br&gt;druga, kt&amp;#243;ra ma dekoder zdrowego rozsądku&amp;quot;.&lt;br&gt;Kuba Wojew&amp;#243;dzki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-4724559013636740232?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2007/12/cytatowo.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-7258578937499261224</guid><pubDate>Sun, 09 Dec 2007 14:18:00 +0000</pubDate><atom:updated>2007-12-09T15:18:12.653+01:00</atom:updated><title>Błyskotliwa kariera słówka "zbyt"</title><description>&lt;DIV&gt;&lt;FONT face=Arial size=2&gt;Zbyt tu, zbyt tam - gdzie się nie obejrzysz,  słyszysz o "zbywaniu" czegoś. Za czasów PRLu, karierę robiły nazwy typu  "Polmozbyt" czy bardziej swojsko "Motozbyt". Dziś jeszcze trafają się  "Metal-Zbyty" czy "Trans-Zbyty".&amp;nbsp;W innych branżach np. "zbywa się "  nieruchomości. &amp;nbsp;Mekka uczniów czyli serwis Sciga.pl zamieszcza nawet  artykuł o robi zbytu w przedsiębiorstwie ...&lt;/FONT&gt;&lt;/DIV&gt; &lt;DIV&gt;&lt;FONT face=Arial size=2&gt;&lt;/FONT&gt;&amp;nbsp;&lt;/DIV&gt; &lt;DIV&gt;&lt;FONT face=Arial size=1&gt;&lt;EM&gt;" Służba zbytu odgrywa w przedsiębiorstwie  produkcyjnym podstawową rolę, gdyż w warunkach gospodarki rynkowej producent  często napotyka trudności w sprzedaży swych wyrobów wynikających z nasycenia  rynku oraz konkurencji innych przedsiębiorstw. Wyprodukowane przez  przedsiębiorstwo wyroby nie przynoszą żadnej korzyści producentowi, dopóki nie  zostaną sprzedane, gdyż dopiero wówczas producent otrzymuje od odbiorców środki  pieniężne, z których część przeznacza na pokrycie wydatków związanych ze swą  działalnością gospodarczą, część zaś stanowi zysk  przedsiębiorstwa."&lt;/EM&gt;&lt;/FONT&gt;&lt;/DIV&gt; &lt;DIV&gt;&lt;EM&gt;&lt;FONT face=Arial size=1&gt;&lt;/FONT&gt;&lt;/EM&gt;&amp;nbsp;&lt;/DIV&gt; &lt;DIV&gt;&lt;FONT face=Arial size=2&gt;Niezły zbyt ....&lt;/FONT&gt;&lt;/DIV&gt; &lt;DIV&gt;&lt;FONT face=Arial size=2&gt;To słowo zawsze kojarzyło się z archaicznym  robieniem dowcipów. Owszem - niemieckie pojęcie "der Absatz" to własnie oznacza,  ale &lt;/FONT&gt;&lt;FONT face=Arial size=2&gt;"zbywać" czy "pozbywać się " czegoś (lub  kogoś :) oznaczało wyeliminowanie zbędnego, niepotrzebnego elementu. Firma nie  "sprzedawała" produktów - ale się ich "pozbywała". Mamy bubel - zbywamy go. Brak  przestrzeni na dialog z klientem - brak przestrzeni na wymiane informacji.  "Zbywanie" oznaczało wciskanie małpie kitu ... &lt;/FONT&gt;&lt;/DIV&gt; &lt;DIV&gt;&lt;FONT face=Arial size=2&gt;Nie "zbywajmy" już - "interaktywnie sprzedawajmy"  :)&lt;/FONT&gt;&lt;/DIV&gt; &lt;DIV&gt;&amp;nbsp;&lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-7258578937499261224?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2007/12/byskotliwa-kariera-swka-zbyt.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-4405165430648887596</guid><pubDate>Fri, 07 Dec 2007 07:11:00 +0000</pubDate><atom:updated>2007-12-07T08:11:43.171+01:00</atom:updated><title>Z porannego TVN24 :)</title><description>&lt;DIV&gt;&lt;FONT face=Arial size=2&gt;&lt;EM&gt;Do pewnego kantoru 7.12 rano, wpadl przebrany  za Mikolaja osobnik. Zazadal pieniedzy i zabral ekspedientce kasetke. Po czym  wybiegl ze sklepu. Ekspedientka zaczela go gonic z okrzykiem "łapać  Mikołaja!!!"&lt;/EM&gt; &lt;/FONT&gt;&lt;/DIV&gt; &lt;DIV&gt;&lt;FONT face=Arial size=2&gt;&lt;/FONT&gt;&amp;nbsp;&lt;/DIV&gt; &lt;DIV&gt;&lt;FONT face=Arial size=2&gt;Ciekawe, co by krzyczała w Haloween ??  :))&lt;/FONT&gt;&lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-4405165430648887596?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2007/12/z-porannego-tvn24.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-2119155345009131958</guid><pubDate>Thu, 06 Dec 2007 10:44:00 +0000</pubDate><atom:updated>2007-12-06T11:44:30.686+01:00</atom:updated><title>Suworow :)</title><description>&lt;DIV&gt;&lt;FONT face=Arial size=2&gt;&lt;/FONT&gt;&amp;nbsp;&lt;/DIV&gt; &lt;DIV&gt;&lt;FONT face=Arial size=2&gt;Nadesłane :)&lt;/FONT&gt;&lt;/DIV&gt; &lt;DIV&gt;&lt;FONT face=Arial size=2&gt;&lt;EM&gt;" Jeden z szefów sprzedaży po konfrontacji z  możliwościami zwiekszania sprzedaży przez POSy uczciwie powiedział, że go to  nie&amp;nbsp; interesuje bo tego rodzaju wzrosty prowadzą do dramatycznego  podwyższania planów sprzedażowych, woli akcje które podnoszą sprzedaż o 5%, a  nie o 200%."&lt;/EM&gt;&lt;/FONT&gt;&lt;/DIV&gt; &lt;DIV&gt;&lt;EM&gt;&lt;FONT face=Arial size=2&gt;&lt;/FONT&gt;&lt;/EM&gt;&amp;nbsp;&lt;/DIV&gt; &lt;DIV&gt;&lt;FONT face=Arial size=2&gt;Suworow jest nieśmiertelny  :)&lt;/FONT&gt;&lt;/DIV&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-2119155345009131958?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2007/12/suworow.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item><item><guid isPermaLink='false'>tag:blogger.com,1999:blog-32945108.post-1283373643621597590</guid><pubDate>Wed, 05 Dec 2007 11:24:00 +0000</pubDate><atom:updated>2007-12-05T12:24:25.157+01:00</atom:updated><title>Generał broni i żołnierzy</title><description>&amp;quot;Nasi dow&amp;#243;dcy mieli jeszcze wiele frontowych przyzwyczajeń. Sporo pili. A od &lt;br&gt;rosyjskich koleg&amp;#243;w , nauczyli się, że nie wypada bratać się z prostymi &lt;br&gt;żołnierzami. Mnie bardziej odpowiadała armia w stylu generała Maczka. &lt;br&gt;Dow&amp;#243;dca silny swoim autorytetem, kt&amp;#243;ry pociąga za sobą resztę, choćby w &lt;br&gt;najcięższy b&amp;#243;j&amp;quot;.&lt;p&gt;gen. Waldemar Skrzypczak&lt;br&gt;Źr&amp;#243;dło: Przekr&amp;#243;j 48/3258 29-11-2007 str.32&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/32945108-1283373643621597590?l=kotarbinski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</description><link>http://kotarbinski.blogspot.com/2007/12/genera-broni-i-onierzy.html</link><author>noreply@blogger.com (Jacek Kotarbinski)</author></item></channel></rss>