Miał byc dalszy ciąg o Teorii Palisady, ale jak na trzecią rano - to trochę dla mnie za wczesnie. Wielką Inspiracją był XXI Zjazd Katedr Marketingu na SGH. Masa notatek, wiele ciekawych osobowosci i naturalnie - wiele twarzy znanych wylacznie z literatury przedmiotu. Ciekawe doswiadczenie :) Romanie - dziekuje za kartke - w dzisiejszym swiecie bez porzadnych reminderow ani rusz :))
Dzieki warszawskiej "Cube Caffee" uporzadkowalem notatki i czesc z nich udalo mi sie dodatkowo opracowac. Sporo dyskusji wokol marketingu, ocieralo sie o manipulacje - choc nie przypominam sobie, aby to slowo padlo.
W naturze wiekszosci ludzi nie leży oszustwo. Ostatecznie zakładamy, że każdy ma jakies podstawowe zręby moralnego kręgosłupa :)) Dlatego pracownicy nie chcą być zmuszani do oszukiwania innych np. pracując w telesprzedaży czy na typowych stanowiskach handlowych.
Jednak często ludzie, którzy chcą utrzymać swoje status quo - są zmuszani do swiadomego oszukiwania innych. Robia to - bo w pewnym sensie ktos/ sytuacja ich do tego zmusza. Tyle że najczęsciej nie mogą się z tym wewnętrznie pogodzić. Wielu niestety ulega - przechodząc na "ciemną strone mocy " - trzeba miec wiele wytwalosci, siły wewnętrznej - żeby nie ulegac pressingowi... .
Jesli kultura organizacyjna firmy, jest kształtowana na takich podstawach - to do diabła z taką kulturą ... Konia z rzędem temu, kto w takich warunkach stworzy podwaliny marketingu wewnętrznego. Komu uda się bez zdrowego, wewnętrznego kręgosłupa etyki - rzeczywiscie inspirować swoich ludzi, integrować i doprowadzić do stanu w którym nie będzie wyzwań niemożliwych do realizacji. Praca, wartosci, etyka ... jakie to dzis "de mode" w oczach wielkich tego swiata ...W jednej z moich ulubionych sztuk - "Ketchupie Schoredera" - wiele mówi się o dezawuacji słowa. Odnosze ostatnio wrażenie, że dezawuują nam sie pojęcia ojczyzny, odpowiedzialnosci, patriotyzmu. Stają się bezwartosciowymi truizmami na ustach głupców. Oni zapewne przez całe życie uczyli się rozumu ... i nigdy nie zrozumieli na czym polega mądrosć narodu :))
"Marketing" się dezawuuje. W sensie słowa - nie pojęcia. Słowo staje się nadużywane, "wycierane" przy każdej sposobnosci - gdy ktos nie potrafi zdefiniwać zjawisk oszustwa, manipulacji, propagandy czy nachalnosci. Wtręt "marketingowy" zamienia się w słówko-klucz, zręczne, tyle że bez żadnej wartości.
Jeśli chcemy zachęcać ludzi do studiowania marketingu - szczególnie w dziedzinach "okołomarketingowych" (finanse, ekologia, ect.) - to dziedzina ta nie powinna być postrzegana w kontekście odium oszustwa czy pschyomanipulacji. Oczywiscie - zaraz ktos powie "alez marketing jest wlasnie manipulacja". Zgadza sie - ale moim zdaniem - manipulacja, manipulacji nierówna.
I tutaj można polemizować. Samo semantyka słowa nie niesie ładunku emocjonalnego. W zasadzie żadne ze słów nie niesie takiego ładunku - dopiero my sami lub poprzez otoczenie społeczne, kojarzymy słowa z określonymi emocjami. Nasze doświadczenia społeczne wiążą z pojęciem "manipulacji" znaczenie silnie pejoratywne. Dlaczego ? Więcej w naszym otoczeniu manipulacji "negatywnej" niż "pozytywnej".
Budujmy wartości pozytywne - w oparciu o pozytywne przykłady (na podstawie tezy prof. Stysia - aby budować pozytywne doświadczenia. Budujmy wiedzę o marketingu. Pokazujmy na przykladach kryzysów - JAK można by ich było uniknąc, jeśli organizacja brała by pod uwagę podstawowe zasady etyki biznesu, na równi ze wskaźnikami zyskowności.
Młoda inteligencja, hołdująca prawości i zasadniczym wartościom - pamietajac o przeszlosci, nie powinna ulegać magii prostackiej komercjalizacji. I nie wyklucza to w żaden sposób dążenia to osiągania zysków. W innym przypadku zostanie zdegradowana do poziomu intelektualnego rezerwatu i zacznie przypominać Indian, kupowanych przez konkwistadorów za paciorki ... A efekt jest powszechnie znany.
Doświadczyliśmy nazizmu i komunizmu - czy czeka nas demokracja kształtowana przez głupców ? I czy taka demokracja jeszcze nią jest ?